Fake news

Skomentuj jako pierwszy! Fake news

„Fake news” zostało uznane za Słowo Roku 2017 wg autorów słownika Collins Dictionary. Jak policzono, użycie tego zwrotu wzrosło w ostatnim czasie aż o 365 procent. Lecz czym tak naprawdę jest fake news?

Fakenewsy to nieprawdziwe, budzące emocje wiadomości, dość często zabarwione wątkiem sensacyjnym publikowane/ujawniane w różnego rodzaju środkach masowego przekazu, w celu osiągnięcia różnego rodzaju korzyści, w tym finansowych i politycznych.

Za najstarszego fake-newsa uznaje się audycję radiowa o ataku Marsjan na naszą planetę. W niedzielę, 30 października 1938 roku, Amerykanie wysłuchali przerażającej audycji w popularnym programie ”Chase and Sanborn Hour”. Była to relacja z niemożliwego do odparcia najazdu kosmitów. Miliony ludzi wpadło w prawdziwy w panikę. Pomysł i realizacja należały do prowadzącego - Orsona Wellesa. Dla uwiarygodnienia materiału, użył on między innymi nagrania z katastrofy sterowca Hindenburga. Program był adaptacją powieści autorstwa H. G. Wellesa i w taki sposób został też zapowiedziany. Mimo to nie wszyscy dosłyszeli, lub zrozumieli informację.

Obecnie Fake news towarzyszą nam w życiu codziennym i nie dziwią już nikogo. Fakenewsy są również często wykorzystywane przez portale, strony internetowe i grupy społecznościowe. Działanie takie mają na celu podwyższenie ilości osób je odwiedzających oraz zdobycie dobrych recenzji w tym laików – dających im wymierne korzyści finansowe (reklamy).

Fakenewsy dość często opierają się na powielaniu, rozpowszechnianiu i tabloizacji stereotypów.  Dzięki swojemu zasięgowi mogą przyczynić się do destabilizacji na giełdach, czy zamieszek o charakterze politycznym. Z tego powodu, konieczna jest prostowanie nieprawdziwych twierdzeń zawartych w mass-mediach i na forach społecznościowych oraz rozwijanie umiejętności weryfikacji sensacyjnych i napastliwych informacji.

W 2019 r. 100 najpopularniejszych postów z fake newsami wyświetlono ponad 158 mln razy. Organizacja pozarządowa Avaaz przeanalizowała najczęściej czytane na Facebooku w Stanach materiały i skomentowała ich zawartość. Choć posty pochodzą z USA, niekiedy brzmią zaskakująco znajomo: „Dziadek Trumpa był alfonsem i unikał podatków; jego ojciec był w Ku Klux Klanie”, lub „Joe Biden nazwał wyborców Trumpa marginesem społecznym”. Na całym świecie, media i politycy, wykorzystują te same sztuczki do grania na antypatiach i sympatiach obywateli. Wyciąga się lub wymyśla politykom przodków, straszy wziętymi z powietrza zakazami, próbuje grać na antyimigranckich emocjach.

Nie bądźmy naiwni, te wiadomości nie biorą się znikąd i komuś służą. Ktoś je tworzy, ktoś je publikuje, ktoś je popularyzuje. Po coś. Ktoś powinien też ponosić za nie odpowiedzialność, ale tu chętnych raczej nie ma. Facebook już zapowiedział, że da zielone światło na kłamanie politykom w trakcie kampanii wyborczej. Oczywiście, dla dobra debaty publicznej. Niestety fakenews coraz częściej są wypierane przez deepfakesy, czyli zmanipulowane klipy. To dowód na to, że w sieci coraz trudniej odróżnić prawdę od fikcji.

O wpływie jaki miało rozpowszechnianie stereotypów i nieprawdziwych informacji można przeczytać w V rozdziale wydanej w ramach naszego projektu broszury 5 piw? Nie dziękuję!

Warto również zwrócić uwagę na wpływ jaki miało rozpowszechnianie fakenewsów w ostatnich latach. Poniżej przywołuje się kilka przykładów takich informacji.

Film o „tajnym” spotkaniu polityków PO i sędziów Trybunału Konstytucyjnego (grudzień 2019).

Informacje o „tajnym” spotkaniu ujawniła na portalu internetowym redakcja Niezależna.pl, na YouTube i na Twitter film wrzucił z anonimowego konta nieznany użytkownik. Wykorzystany materiał pochodził z wysłuchania publicznego organizowanego przez polityków PO, w którym brali udział sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Informacja o rzekomo „tajnym” spotkaniu, ukazała się w dniu kolejnego „protestu sądowego” i szybko dotarła do szerokiego grona odbiorców. Na jej podstawie politycy Prawa i Sprawiedliwości domagali się wyjaśnień na temat relacji łączących ich z niektórymi sędziami Trybunału Konstytucyjnego.

„Rząd nie zgadza się, by Sopot przyjął 10 sierot z Aleppo” (luty 2017)

Medialne doniesienia oparte były na nieprawdziwych informacjach dotyczących pomocy uchodźcom. W okresie ich rozpowszechniania Prezydent Sopotu wystąpił do rządu RP z pytaniem o możliwość sprowadzenia do Polski dzieci z rodzinami z Aleppo. Nie podał jednak żadnych liczb ani nie ujawnił szczegółów swoich planów w tym zakresie. Rząd negatywnie ustosunkował się do propozycji przyjęcia uchodźców, stwierdzając, że ze względu na sytuację w Aleppo nie ma możliwości prowadzenia z niego ewakuacji. Nie wiadomo na jakiej podstawie opracowano informację na temat sprowadzania 10 sierot. Tutaj jednak informacja zadziałała w nieprzewidzianym przez jej autorów sposób. Poza umocnieniem postaw nieprzychylnym uchodźcom, pojawił się głosy oburzenia nieczułością polskiego rządu. Konsekwencją czego było oficjalne stwierdzenie, że informacja na temat odmowy pomocy sierotom z Aleppo to fakenews.

"Uchodźcy przynieśli choroby?" (Gazeta Polska z 2017 roku) i wcześniejsze rewelacje tygodnika „wSieci”

Na łamach „Gazety Polskiej” trwała ożywiona dyskusja nad zamieszczonym w niej artykule "Uchodźcy przynieśli śmiertelne choroby. Wstrząsający niemiecki raport". Autorzy artykułu powoływali się w nim na raport z renomowanego państwowego Instytutu Roberta Kocha. Tymczasem rewelacje zawarte w artykule pochodziły ze strony internetowej amerykańskiego Instytutu Gatestona – prawicowego think-tanku z Nowego Jorku. Zawarte w nim stwierdzenia okazały się nieprawdziwe. Nie przeszkodziło to jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu, powtórzyć owe oszczerstwa z trybuny sejmowej. Wcześniej w roku 2015 Jarosław Kaczyński, powołując się na tygodnik „wSieci” , który jego zdaniem, „powołał się na wiarygodne źródła w Komisji Europejskiej", grzmiał na spotkaniu w Makowie Mazowieckim że – „Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, mogą tutaj być groźne – z takimi słowami zwrócił się do zebranych lider PiS. O zdarzeniu poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Jak się okazało był to początek bitwy z rządem. Prezes PiS, jako narzędzi wykorzystał uchodźców, przez co przyczynił się do wzmocnienia postaw antyimigramckich.

#Bohaterowie o których nie masz pojęcia

Na fanpage'u "Bohaterowie o Których Nie Masz  Pojęcia" ukazało się zdjęcie przedstawiające dwóch wychudzonych mężczyzn. Miało one przedstawiać polskich więźniów sowieckiego gułagu. W rzeczywistości na zdjęciu znajdują się dwaj amerykańscy cywile, którzy w czasie II wojny światowej stali się ofiarami japońskiego terroru na Filipinach. Wpis ten skutecznie podtrzymując rusofobię.

#SilniRazem

W internecie pojawiła się także wersja plakatu wyborczego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, kandydatki Koalicji Obywatelskiej, z hashtagiem "#SilniRazem". Przeróbka została zaprezentowana przez Prawo i Sprawiedliwość na konferencji prasowej partii. Miała ona utożsamiać Platformę Obywatelską z twitterowym kontem o nazwie "Silni Razem", na którym uprawiany jest wulgarny hejt w stosunku do wyborców PiS-u. Okazuje się jednak, że cała sprawa to manipulacja. Tak naprawdę hasło kandydatki KO na oficjalnym plakacie brzmi "Blisko Ludzi", a wersja zaprezentowana przez PiS jest fotomontażem.

Europa „doszła do legalizacji zoofilii”

Zbigniew Rau, wojewoda łódzki i kandydat do Sejmu z listy PiS, na swoim facebookowym profilu napisał, że Europa „doszła do legalizacji zoofilii”, a jeden z naukowców „proponuje rozważyć legalizację kanibalizmu”. Jest to jednak nieprawda. Jako źródło Rau podaje artykuł portalu PCh24, w którym można przeczytać, że kanadyjski sąd najwyższy "częściowo zalegalizował zoofilię". Jak czytamy na stronie AFP: "Artykuł dotyczy sprawy z 2016 r., a źródłem jest brytyjski independent.co.uk. Nie wiemy, jaki związek ma Kanada z Europą, ale mimo to postanowiliśmy sprawdzić, czy artykuł rzeczywiście mówi prawdę". Okazuje się, że Kanada również nie zalegalizowała zoofilii. Jest ona legalna w trzech krajach UE (Finlandia, Węgry i Rumunia), jednak kandydat PiSu odsyła do artykułu dotyczącego Kanady. W dodatku w artykule znalazły się nieprawdziwe informacje.

Kanibalizm usprawiedliwiany przez naukowca

Według fałszywych informacji Magnus Söderlund miał stwierdzić, że ze względu na problem globalnego ocieplenia ludzie powinni zacząć stosować kanibalizm. W rzeczywistości Magnus Söderlund nic takiego nie proponował - czytamy na stronie AFP. Wypowiedź naukowca brzmiała tak: "Jeśli chodzi o jedzenie ludzkiego mięsa, istnieją różne tabu, które trudno przełamać. (...) Dla większości jest to obrzydliwe i dziwne, jednak istotna jest próba zrozumienia, dlaczego niektórzy nie chcą czegoś takiego robić" - Söderlund w programie telewizyjnym wyjaśniał, że jego badania nad tym zagadnieniem mają na celu sprowokowanie do zastanowienia się, gdzie opinia publiczna „postawi granicę” w swojej gotowości do spożywania różnych rodzajów mięsa - tłumaczy AFP.

Ostatnio zmienianyponiedziałek, 27 styczeń 2020 16:21
(0 głosów)
Wyświetlony 73 razy

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.